SIX FLAG MAGIC MOUNTAIN (1 godz od LOS ANGELES)

Po totalnej porażce jakim był SixFlags w SF przyszedł czas na sprawdzenie, co w tym temacie prezentuje Los Angeles. Nadzieje były spore, ponieważ miejsce to chce konkurować z Cedar Point a jak ma takie zakusy to musi mieć ku temu argumenty. Dotarcie do parku zajmuje z lotniska niecałą godzinę o ile oczywiście nie natkniemy się na zbyt duże korki a przeważnie się natkniemy. W skrajnym wypadku możemy tam podróżować około 2 godzin

 

Pierwsze spojrzenie z parkingu powoduje, iż nadzieje są bardzo duże. Nie jest to jednak wrażenie, jakie odnosi się w CedarPoint. Sprawdźmy jednak , jak to wygląda w rzeczywistości. Atrakcje opisuje w kolejności ich odwiedzenia. Muszę tutaj jeszcze nadmienić, iż w czasie mojej wizyty park był praktycznie pusty. Szczerze powiedziawszy nie spotkałem się jeszcze z taką sytuacją w SIXFLAGS- owszem był  maj i normalny dzien tygodnia, ale w takich samych warunkach SixFlag Chicago i tak pękał w szwach. Warunki do korzystania z atrakcji nadarzyły się więc optymalne

VIPER (max prędkość 113km, wysokość  58metrów)

 

Na rozgrzewkę poszedł VIPER z całkiem miłym pierwszym zjazdem, później kilka inwersji oraz pętle. Szczególnie interesujące to finalnie było, ale rollercoaster ten może być całkiem dobrym wyborem, jeżeli nie widzimy do niego zbyt długiej kolejki

 

OCENA 6/10

X2 (max prędkość 122km/h, wysokość 53 metry)

 

Wing-rollercoaster, który buduje napięcie już podczas podchodzenia do niego. Bardzo słaba według mnie przepustowość, przez co nawet przy małej ilości osób trochę tutaj trzeba poczekać. W sezonie kolejki muszą być gigantyczne

 

Zasiadamy na obracanych o 360stopni fotelach i zaczyna się naprawdę niepokojąca przygoda. Wjazd na górę tyłem, w głośnikach Metallica, nastrój budowany fantastycznie. Później niewiele już jesteśmy w stanie zapamiętać. Ogromne przeciążenia, różnego typu obrotu, do tego duża prędkość i te kręcące się krzesła. Naprawdę rollercoaster, który budzi szacunek. Z uwagi na ukształtowanie trasy może nie jest moim ulubionym, ale wybrać się na niego trzeba i to zapewne nie raz

 

OCENA 9/10

TATSU (max prędkość 100km/h, wysokość 52m)

 

Generalnie miałem sobie ten rollercoaster odpuścić, ale jak nie było do niego zupełnie kolejki to czemu nie. To wersja Supermana z Chicago a więc leżymy sobie i modlimy się, aby coś się nie popsuło. Podszedłem z pewnym dystansem do owej przejażdżki, ale było naprawdę dobrze. Sam wjazd jest już emocjonujący, ponieważ zwisamy sobie głową nad drzewkami, aby za chwilę rozpocząć jazdę z prędkością 100km. Dzieje się sporo, ale kluczowy moment to inwersja dająca ujemne przeciążenie. Trwa to dosyć długo i powiem szczerze, iż nie wiem czy każdy z tego rollercoastera schodzi o własnych siłach

 

OCENA 7/10

NINJA (max prędkość 89km/h, wysokość 18m)

 

Rollercaoster na odpoczynek, chociaż smigamy tutaj z prędkością 89km. Dzieje się jednak niewiele, wysokość mało reprezentatywna

 

OCENA 5/10

APOCALYPSE (max prędkość 80km/h, wysokość 29m)

 

Rollercaoster drewniany, który już spoglądając na niego obiecuje niewiele. Pamiętajmy jednak, iż z takich konstrukcji także da się wydusić coś wspaniałego- przykład VIPERa z Chicago, który jest przecież podobny a rewelacyjny. Droga do wagonika upływa na niepokojących dzwiękach oraz obrazach przez co można się trochę wczuć w atmosferę. Sama jazda całkiem miła, sporo fajnych zakrętów, oczywiście rzuca jak to na rollercoasterze drewnianymi. Nie jest to jednak VIPER, ale przejechać się trzeba

 

OCENA 7/10

SUPERMAN ESCAPE FROM KRYPTON (max prędkość 160km/h, wysokość 126m)

 

To urządzenie słychać na cały park. Trudno się dziwić- wagonik rozpędza się tutaj w 7sekund do prędkości 160km/h. Generalnie jest strasznie tylko nie za bardzo. Zanim bowiem się zorientujemy co się tutaj dzieje to jesteśmy już na dole. Trzeba jednak przyznać, iż samo przeżycie warte postania w kolejce

 

OCENA 8/10

LEX LUTHOR (max prędkość 137km/h, wysokość 120m)

 

Konstrukcja połączona z Supermanem i powiem szczerze, iż ja się tej konstrukcji boje. Mogę jeździć na wszystkim, ale nie na tym. Pomimo tego sprawdzić trzeba było i jak zawsze mam podobne odczucia- nigdy więcej. To wiszenie na wysokości 120 metrów doprowadza mnie do zbyt dużych nerwów. Samo opadanie to już ulga

 

OCENA 8/10

SCREAM (max prędkość 101km/h, wysokość 46)

 

Podobno bardzo dobry rollercoaster, ale ja nie byłem nim zachwycony. Jazda niby zróżnicowana, ale figury nie za bardzo przypadły mi do gustu

 

OCENA 6/10

GOLIATH (max prędkość 137km/h, wysokość 72m)

 

Gdybym miał 30mln do wydania to wybudowałbym sobie pod domem właśnie ten rollercoaster. To konstrukcja optymalna i powielana w kilku parkach. Wszędzie daje 10/10 i tutaj nie może być inaczej, zwłaszcza, iż to czołówka wysokości a jazda jest ekstremalnie ciekawa. Niewiele tutaj mogę więcej powiedzieć- jak wróce do LA to będę korzystał tylko z tego urządzenia

 

OCENA 10/10

TWISTED COLOSSUS (max prędkość 92km/h, wysokość 37m)

 

Bardzo rozbudowany rollercoaster drewniany, który jednak nie zachwyca. Mieszanka prędkości z niezbyt ciekawą jazdą, chociaż w opisach raczej każdemu ten tor się podoba. Może jego główna wada to to, iż jest zbyt blisko Goliatha. Pierwszy zjazd jednak robi wrażenie

 

OCENA 7/10

 

Podsumowanie: Nie opisałem tutaj jeszcze kilku rollercoasterów (np. Batman) bo nie miałem ochoty ich zwiedzać. Ilość możliwości jest tutaj rzeczywiście duża  i rzeczywiście park ten może konkurować z CEDAR POINT. Zdecydowanie jednak z nim przegrywa. Jeżeli chodzi o parki SIXFLAG jest według mnie także mniej ciekawy od CHICAGO oraz NY, gdzie chociażby mamy EL TORO. Jeżeli jednak jesteśmy w Kalifornii to wybieramy się tylko tutaj- niech nikomu nie przyjdzie do głowy podróż do parku w SF.