Szukaj
  • Krzysztof Łucjan

Strategia snu na GPW, czyli dyliżansem po CDR




Gdzieś ostatnio na Twiterze spotkałem się z wirtualnym portfelem jednego z biur maklerskich, który użytkownik skomentował, iż na papierze to wszystko pięknie


Tym torem rozumowania chętnie człowiek wraca do 2014 roku i firmy X (z uwagi na MFID 92 niech pozostanie X bo licho nie śpi) i gdzieś tam zakamuflowanej tabeli systemowej TOP6, która w ostatnim miesiącu niech sobie zostanie na te niecałe 6 lat.


Wiadomo, iż nie byłoby tutaj aż tak wiele do pisania, gdyby nie CDR. To była historia naprawdę mrożąca krew w żyłach. Najpierw zapakowanie w rejonie 10-12 złotych pod półkorek i dopełnienie portfela w sposób maksymalnie dopuszczalny procentowo w rejonie 15 a może i 16zł. Wylewało się to wszystko z ekranu i w momentach zagrożenia trzeba było tylko modlić się o płynność. Wiadomo jednak, iż na GPW modlitwy o płynność to generalnie normalka więc założyliśmy swój kościół na czwartym piętrze, gdzie na etacie pracowało trzech duchownych.


Wszystko byłoby pieknie gdyby nie kolega R. z pokoju tradingu i jego radosny sms o komunikacie dotyczącym opóźnienia kluczowego Wiedzmina. Jak dzisiaj pamiętam, iż miejsce w którym spojrzałem na telefon szybko z kolorowego zamieniło się w czarno białe, budynki od razu stały się jakieś takie krzywe a otoczenie ulicy jakby zastygło. „No kurwa pięknie”- to było najdelikatniejsze możliwe wtedy stwierdzenie.


To, iż na dzień dobry będzie masakra na otwarciu nie pozostawiało złudzeń. Z dzisiejszego punktu widzenia niektórzy młodsi koledzy mogą nie uwierzyć, ale wtedy po te 13-14 złotych na dwucyfrowym spadku można tego towaru było brać dowolną ilość. Oczywiście my mieliśmy już zapełnione zbiorniki podobnie jak Oklahoma, wiadomo jakie, pod najbliższe trzy serie kontraktów


Wpierdol na te powiedzmy 15% odebraliśmy z godnością i chociaż wiadomo, iż inwestujemy technicznie to szybko zmieniliśmy poglądy i trzeba było jechać do siedziby CDR. Jak ktoś nie był to informuje, iż dopiero kilka miesięcy temu Google narysowało ręcznie tamtejsze rejony w swoich mapach a ptaki zawracały i owszem ale kilka kilometrów przed siedzibą. Dyliżansem miejskim dojedziecie tam w 3 dni zatrzymując się na posiłek w jedynej knajpie z klimatem domku z filmu „Nienawistna ósemka”


Podróż przyjemna nie była, wiadomo, jak coś spada to wszyscy nagle ekspertami i straszą wszystkich równie mocno jak publika Covid19. Jeszcze trochę i można było uwierzyć, iż Wiedźmina nie będzie zupełnie a spółka myśli, czy nie wypuścić jako pierwsza tego symulatora strzelania orgazmami- nazwy zapomniałem a Google już wie, czego ja tam w świecie wirtualnym szukam. W każdym razie, powiedzmy sobie szczerze, każdy przybywający do siedziby CDR był półświadomy i zestresowany (bardziej pasowałoby słowo zesrany) maksymalnie


Prezes wiadomo- kaweczka, ciasteczko i uspokojnie. Gdzieś tam z tyłu sali można było po tym uspokajającym wystąpieniu usłyszeć słowa- „Prezesie jak ma być tak dobrze to jeszcze kiedyś kurs urośnie do 50zł”. Sala parsknęła śmiechem a wypowiadający te słowa został szybko zabrany najpierw na izbę wytrzeźwień a zaraz później do zakładu psychiatrycznego. Podobno wyszedł na przepustkę przy cenie 48zł a po 80zł akcje brał już ordynator (na krótko)


Jak było dalej wiadomo. Nie ukrywam, iż w oparciu o TOP6 CDR przetrwałby w portfelu długo. Patrząc obok, a nie opowiadając już innych historii, równie dużo było Bytomia (fakt, iż nie łapał się do płynności co wymagało tutaj sporo gimnastyki) była „hurtownia rybna” ROBYG, gdzieś tam pałętało się CCC, do tego dochodziła Vistula i kilka innych walorów które dały >100%, Czarna owca czyli KOPEX niewiele tutaj aż tak popsuła.


Gdyby więc ktoś zasnął na początku roku 2014 to obudziłby się dzisiaj ze stopą zwrotu w rejonie +750%. Zakładając minimum wejścia na poziomie 300k te 2mln byłyby dla każdego nawet bez obietnic wyborczych


Oczywiście trzeba byłoby spać wytrwale, bo inaczej taki CDR to wiadomo każdy sprzedałby 123 razy.


Jakież to inwestowanie "jest proste"- czas na sny z Universalem, Elektrimem i Petroinvestem na czele.

0 wyświetlenia