ROLLERCOASTERS by LucjanTrade

Jako, iż jesteśmy na stronie finansowej to rozpocząć wypada od podstaw strategii zwiedzania parków rozrywki.

 

DATA&TIME

 

Zacznijmy od tego, iż najgorszy pomysł to weekend. Jeżeli tylko nie musimy to nie przyjeżdżamy tutaj w sobotę oraz niedzielę jak i dni wolne od pracy, chyba, iż naszym ulubionym zajęciem jest stanie w kolejkach do atrakcji. Jeżeli już nie mamy wyjścia a nasz pobyt jest tylko weekendowy to wyjścia nie ma i trzeba zainwestować w dodatkowe bilety a czym jeszcze będzie mowa

 

Czas przybycia- tutaj nie ma czasu na długi sen. Dobre przygotowanie można przejść w kraju poszukując jakiegoś nowo otwartego centrum handlowego, darmowych hamburgerów tudzież promocyjnych karpi świątecznych. Oczywiście nie zachowujemy się w równie kompromitujący sposób, ale zameldowanie w parku powinno odbywać się tuż przed otwarciem tzn jesteśmy już wtedy przy bramkach wejściowych a nie wjeżdżamy dopiero na parking. Wcześniej obieramy sobie już strategicznie najlepsze atrakcje (które poniżej) i udajemy się do nich szybkim krokiem. To zapewni nam dwie, trzy swobodne jazdy wybranym rollercoasterem a to kapitał nie do przecenienia.

 

Druga najlepsza pora na zwiedzanie parku to ostatnia godzina. Wtedy rodziny wracają już do swoich domków i robi się zdecydowanie luźniej. Pamiętajmy, iż w skrajnym wypadku (zwłaszcza jak mamy bilet więcej niż na jeden dzień) można przyjechać na pierwsze i ostatnie 90 minut. Wychodzimy i wchodzimy bez problemów

Czas pomiędzy rankiem i wieczorem to czas najbardziej oblegany i wtedy przyjdzie nam głównie rozwijać tematy międzynarodowe w kolejkach

 

POGODA

 

Temat rzeka, jeżeli chodzi o taktykę, zwłaszcza, jak mamy wybór dnia odwiedzin. Wiadomo- dni słoneczne to dni najgorsze z punktu widzenia frekwencji. Z drugiej strony dni deszczowe to albo zwrot za bilet i zamknięcie parku lub bardzo ograniczona ilość otwartych rollercoasterów

 

Dla profesjonalnego inwestora po wielu szkoleniach polecam zbudowanie porządnego systemu pogodowego. Tak więc najlepiej gdyby akurat tego dnia było dosyć pochmurno z dużym zagrożeniem opadami, ale zagrożenie to musi być jednocześnie minimalizowane. Bardzo dobre są także burze krążące wszędzie tylko nie tam, gdzie zlokalizowany jest park. Najbardziej pożądany jest jednak brak korelacji a więc sytuacje, kiedy w parku mamy względnie akceptowalną pogodę natomiast w najbliższym dużym mieście (NY, Barcelona, Chicago) wieje i pada. To skutecznie odstrasza zwiedzających. Wszystkie zmienne oczywiście możemy sobie dopierać pod nasz poziom ryzyka

 

SAMEMU czy OSOBNO

 

W tutejszym poradniku zajmujemy się wyłącznie osobami dorosłymi. Lepiej więc jechać samemu czy osobno? Oczywiście przyjemniej jest dzielić wrażenia z partnerem, milej także mija czas w kolejkach a dodatkowo radzę sobie przygotować listę „spraw niemożliwych do załatwienia”. Przy najbardziej ekstremalnych rollercoasterach spokojnie usłyszymy, iż „jak tylko przeżyje to…..”. Zamiast kropek wstawiamy własne pomysły

 

Jeżeli akurat jednak dostaliśmy dzień wolny a druga połówka woli zwiedzić swoje ulubione muzeum wcale z tego powodu nie dramatyzujemy, wręcz odwrotnie- czeka nas kilka pozytywnych niespodzianek z powodu samotnego spędzania czasu. Po pierwsze nikt nam nie marudzi a to już kapitał trudny do przecenienia. Sporo jednak daje nam też sam park. Najważniejsze są dwie kwestie:

 

  • Wiele rollercoasterów oferuje kolejki dla „singli”. Skracają one według mnie czas oczekiwania o 80% a czasami uda nam się wchodzić na niego praktycznie bez czekania

  • Dostępność metody „na gentelmana”- o co w niej chodzi? Obsługa rollercoastera to nasi przyjaciele. Często używamy słów „dziękuje”, „świetnie” itd. Nigdy nie skarżymy się, iż coś idzie wolno, że można inaczej. Po odbytej jeździe pozwalamy wszystkim opuścić rollercoaster, spokojnie przepuszczamy wszystkie osoby do wyjścia i obserwujemy czy wagoniki są zapełnione w 100%. W wielu przypadkach nie są. Jeżeli taka sytuacja nastąpi uśmiechamy się do obsługi i w 99 na 100 przypadków możemy spokojnie zająć wolne pojedyncze miejsce. Teoretycznie w regulaminie parku jest to zachowanie zabronione, w praktyce jednak nie ma z nim żadnych problemów o ile wszystko odbywa się jawnie i za przyzwoleniem załogi. W ten oto sposób możemy zwiększyć ilość przebytych podróży mniej więcej o 50%. Przy dwóch osobach prawdopodobieństwo takiego procesu spada praktycznie do zera.

 

 

BILETY

 

Regułą parków innych niż nasze wspaniałe Śląskie Wesołe Miasteczko są oczywiście bilety zawierające dostęp do wszystkich atrakcji w cenie wejścia. Koszty krążą w rejonie powiedzmy 50euro. Niewiele droższe pozostają bilety dwudniowe oraz tygodniowe. Dla zawodowców park ma karnety roczne, które chociażby w USA są naprawdę tanie

Osobna kwestia do dopłaty Express Pass. Wspominałem o tym w dziale DATA&TIME. Jeżeli jesteśmy w terminie mało sprzyjającym, jeżeli do każdej atrakcji trzeba poczekać 60-120minut to jedyną opcją jest wykupienie dodatkowych elementów pozwalających nam udać się na rollercoaster szybciej. Parki wymyślają różnorakie opcje- najdroższe (przynajmniej  drugie tyle $ co bilet) dają nam możliwość wejścia osobną kolejką, inne umożliwiają nam pojawienie się na nim o konkretnym czasie, jeszcze inne pozwalają zrobić to tylko raz itd.

 

Jeżeli zależy nam na wykorzystaniu czasu to niestety często jest to jedyna droga, ale od razu wspomnę, iż ja nigdy takiego biletu nie wykupiłem.. pamiętajmy także, iż koszt dla 4 osób takiej przyjemności to powiedzmy 400$. Lepiej pieniążki z express passów przeznaczyć na abonament TradeLikeLuc a tutejszy poradnik wykorzystać do ostatniego zdania

 

ATRAKCJE

 

Atrakcje w parku dzielimy na:

 

  • Pierdoły

  • Rollercoastery

 

Pierdoły mogą być kluczowe dla rodzin z dziećmi (a raczej są kluczowe) tutaj jednak zajmujemy się tematem drugim czyli rollercoasterami. Te dzielimy głównie na stalowe (wysokie, szybkie i udziwnione) oraz drewniane (klimatyczne, ale także szybkie i wysokie). Oczywiście podział rollercoasterów jest bardzo rozbudowany, jednak dla nas nie ma to znaczenia. Są także osoby, które preferują tylko jeden ich rodzaj, ale ja do nich nie należę

 

To, co jest przynajmniej dla mnie najważniejsze, to przyjemność z jazdy. Rollercoaster ma być CIEKAWY od samego początku do samego końca. Nie oznacza to, iż ma być najwyższy i najszybszy- to wcale nie jest reguła. Osobną kwestią, zwłaszcza przy konstrukcjach stalowych, jest ich udziwnienie. Jeżeli nie wiemy, co się dzieje, mamy błędnik wypadający nam poza teren parku to rollercoaster do ciekawych raczej nie należy. Wszelkiego rodzaju inwersje, pętle oraz śruby  wcale nie są straszne a przy ich nagromadzeniu powodują mocny ból głowy. Oczywiście to subiektywna opinia

Generalnie, używając kibolskiej terminologii najważniejsze jest „pierwsze pierd…. uderzenie J ” więc przeważnie zjazd z najwyższego punktu na sam dół. To jednak tylko część prawdy, później ma być przynajmniej równie ciekawie, trudno zresztą zachwycać się czymś co jest najłatwiejsze do zaprojektowania

 

Osobny rozdział przyjemności z jazdy dotyczy rollercoasterów drewnianych- to tutaj mamy skrzypiące drewno, nierówną jazdę, trzęsące się wagoniki. To zupełnie inne doznania niż na stabilnych konstrukcjach stalowych

 

WYBÓR MIEJSCA oraz ZACHOWANIE

 

Kolejny ważny element strategii, aczkolwiek nie zawsze możemy go zrealizować. Największa kolejka (przeważnie osobna) snuje się do pierwszego rzędu. Czy warto? Według mnie nie. Podobne wrażenia otrzymamy w drugim rzędzie a często też uda nam się „fartem” zająć wolne miejsce w pierwszym rzędzie ze zwykłej kolejki.

Jeżeli mamy wybór to warto także skorzystać z ostatniego (lub przedostatniego) rzędu siedzeń. Wrażenia z jazdy są całkowicie, całkowicie odmienne od tego, co otrzymujemy na początku składu. Najbardziej bezbarwne pozostają miejsca w środku składu, ale tam siadać i tak będziemy najczęściej.

 

Po zapięciu pasów lub wszelkich innych zabezpieczeń pamiętamy o jednym- jesteśmy w najbezpieczniejszym statystycznie miejscu licząc także podróże lotnicze.

 

Przy wyjeździe ze stacji wskazane jest klaskanie. Jeżeli nasz wagonik klaszcze wiedź, iż jedziesz z „zawodowcami”. Jeżeli większość milczy i trzyma się kurczowo uchwytów trafiłeś wręcz przeciwnie. W czasie jazdy podnosimy ręce do góry i nie trzymamy się żadnego uchwytu. Oczywiście łatwo się mówi trudniej robi, ale poprzez owe zachowanie nie tylko trafiamy do elity rollercoastera, ale także podnosimy wrażenia z jazdy a czy się trzymamy czy też nie i tak nie ma żadnego znaczenia w kwestii bezpieczeństwa.

 

Powrót na stację to znów oklaski

 

Tyle tytułem wstępu. Czas na szczegóły.