SIX FLAG DISCOVERY KINGDOM (1 godz od SAN FRANCISCO)

Aktualizacja kolejnego parku rozrywki- niestety od razu muszą napisać, iż to była istna katastrofa. Park położony około godziny jazdy od SanFrancisco, można do niego uderzyć także z Sacramento, jeżeli ktoś akurat tam stacjonuje. Generalnie wszystko wydawało się ok- park jest w grupie SIX FLAG a przecież nawet w takich miejscowościach jak ST Louis (opis niżej) można tam było delektować się niesamowitymi wrażeniami. Cena biletu standardowa dla tej grupy a więc z parkingiem wychodzi w rejonie 70-80$. Sporo, ale przecież mamy tam spędzić cały dzień. Już pierwsze spojrzenie na realia tego parku zaczynają niepokoić- niby zagęszczenie rollercoasterów spore, ale nic tutaj się nie wyróżnia, wszystko jakieś stosunkowo niskie- ale to może kwestia odległości (z parkingu do parku jest około 10 minut drogi)

 

Niestety to nie kwestia odległości- rollercoastery nie wyglądają najlepiej. Plusem ilość osób, widocznie gdzieś jest jakaś inna relacja z tego parku niż ta moja, obecna dopiero od dzisiaj. Kolejek do atrakcji prawie nie ma, gdzie chcemy możemy jeździć. Tyle tylko, iż nigdzie nie chcemy. Park ogólnie wygląda bardzo słabo, czujemy się trochę jak w Chorzowie, zwłaszcza, iż mamy tutaj podobne jeziorko w jego prawie centralnej części. No dobrze czas na szczegóły:

MEDUSA (46 metrów wysokości, max prędkość 105km/h)

 

Niby flagowy rollercoaster parku. Marny, jak GPW w porównaniu do Deutsche Bourse. Z dołu jeszcze nie wygląda może tak źle, ale jazda nie sprawia praktycznie żadnej radości. Pierwszy spadek mocno średni, dodatkowo jesteśmy przypięci na wszelkie możliwe sposoby, więc niepokoju żadnego. Później pętle, inwersje, śruby- wszystko czego generalnie nie lubimy. Chyba najlepsze w tym wszystkim jest końcowe kilka sekund i śruby na niskiej prędkości, chociaż i tym trudno się zachwycać. Jeżeli to jest flagowy rollercoaster to co napotkamy później…

 

OCENA 2/10

Superman: Ultimate Flight (46 metrów wysokości, max prędkość 100km/h)

 

Umówili się w tym SiX Flag iż znów wysokość kolejnego rollercoastera to 46m? Ten wygląda na trochę bardziej straszny, ale to wszystko przez pionowe zjazdy oraz podróżowanie głową w dół. Wrażenia? Takie sobie. Rzeczywiście jest z lekka niepokojąco, ale przyjemność z tego też żadna. Trudno tutaj także spędzić dłuższy okres czasu, bo po prostu człowiekowi nie jest najlepiej. Tak więc znów porażka.

 

OCENA 4/10

KONG (33 metrów wysokości, max prędkość 80km/h)

 

Podobny do Medusy, tylko niższy i wolniejszy. Jazda bez sensu, inwersje, śruby, pętle. Nic co mogłoby nas zainteresować. 

 

OCENA 2/10

Boomerang: Coast to Coaster (35 metrów wysokości, max prędkość 76km/h)

 

Konstrukcja jest obecna w innych SIX FLAGS, ale rzadko się na nią spogląda mając obok naprawdę ciekawe rollercoastery. Tutaj nic ciekawego obok nie ma a więc musimy skorzystać dwa razy z tego urządzenia. Najlepszy jest wjazd na szczyt (ocena 3/10) a później to już książka albo jak ktoś woli można posłuchać muzyki. Nic ciekawego

 

OCENA 2/10

 

Podsumowanie: Ten park w mojej ocenie to żenada. Co prawda z tego co zauważyłem budowany jest drewniany rollercoaster, ale niewiele to pomoże. Przy stałej cenie pobyt tutaj tylko i wyłącznie wskazany jest dla posiadaczy karnetów rocznych a i tak gwarantuje, iż szybko uciekniecie. Wydanie 80$ na te rollercoastery to moja największa porażka, nadmienię tylko, iż udało mi się tam zapełnić 2 godziny czasy a to i tak z powodu dosyć długich spacerów pomiędzy „atrakcjami” oraz spokojnym zjedzeniu lodów. Tragedia i smutek, bo można było ten czas spożytkować inaczej.