Polski liniowiec- GPW

July 27, 2016

 

 

Żeby była jasność- nigdy nie był to piękny liniowec. Ot po prostu średniej wielkości statek, którym pływało się już bardziej z sentymentu i przyzwyczajenia niż konieczności, wszak od kilku lat mieliśmy wybór jakimi liniami popłynąć w ten roczny rejs na przeważnie niespokojne wody Pacyfiku. Ja zawsze wybierałem, pomimo zagranicznych armatorów, także tego polskiego. 20 lat wesołej przygody

 

Kiedyś, owszem, nie można było aż tak narzekać. Statek może nie zaznał wielkich remontów, ale był w miarę odświeżany. Tutaj chlapnięto farbą, tam zakupiono nową zastawę stołową, pojawiły się wygodniejsze łóżka a z czasem także trochę tańsze bilety, chociaż i tak należały one do najdroższych wśród konkurencji. Pływało się jednak w dobrze znanym towarzystwie przez co mankamenty schodziły na drugi plan. Nie można także powiedzieć, aby ryby łowione podczas rejsów były mniejsze i mniej wartościowe od tych złowionych na zagranicznych liniowcach. Łowić trzeba po prostu umieć.

 

Tak mijały lata pływania na owych trzech liniowcach z mniej więcej podobnymi walizkami i wędkami Warto  wspomnieć o kapitanach, którzy dowodzili owym wyprawom. Nasza załoga naprawdę wielce nie odstawała a mając taki a nie inny sprzęt łatwo o to nie było. Podobnie jak w powietrzu- rodzimy pilot poleci i na drzwiach od stodoły. W ostatnich latach było już jednak gorzej, kapitanowie odchodzili i wybierali inne drogi rozwoju

 

Podobnie sam liniowiec. Czasy, kiedy przynajmniej malowało się co ważniejsze pomieszczenia odeszły w niepamięć. Minimalnie spadły co prawda ceny biletów, ale chętnych już mocno brakowało. Wykruszyła się stara ekipa pływająca tylko na zagranicznych konstrukcjach lub wodach forexowych. Wystarczy spojrzeć na sam terminal portowy, gdzie od lat mamy te same szare stołki i brudne obrusy, nieczynne telewizory i amatorskie graffiti a przecież za ścianą srebrzył się kawałek lepszego świata, gdzie przynajmniej obsługa kelnerska działa szybko i sprawnie. Podawane potrawy także były i są pierwszej świeżości. Niestety dla polskiego armatora owa ściana od dłuższego czasu jest także ozdobiona pięknymi drzwiami, do przejścia których zapraszają nas piękne hostessy. Oczywiście swoje zrobiły także opłaty portowe- szkoda, iż nie bierzemy przykładu z tych tureckich

 

Człowiek do dobrego szybko się przyzwyczaja, ale z małym bagażem wciąż można było skoczyć na naszego rodzimego liniowca. Większe wędki już tutaj jednak się nie mieściły, człowiek wchodzi z takową i od razu mamy przechył, który wyrzuca połowę pasażerów za burtę. Gdzieś tam znajdziemy jeszcze starą dobrą polską kuchnię, cóż z tego, kiedy jedzenie obrzydza brudna zastawa stołowa. Kapitana już nie ma, statkiem kieruje bosman a morze przecież wciąż niespokojne. Od dłuższego czasu statek także nie wypływa już w rejsy. Stoi w porcie jak muzealna atrakcja, czasami tylko kiwając się na docierających tutaj sporadycznie falach

 

Smutne to podsumowanie. Zapewne człowiek nie opuści tego miejsca nigdy tak na dobre, ale większość morskiego życia spędza już na innych liniowcach. Czasami tylko warto zajrzeć na ów muzealny obiekt, rozsiąść się wygodnie na jedynym sprawnym leżaku i spojrzeć na banderę, która spuszczona jest do połowy masztu

Please reload

Wyróżnione posty

TOP6 przy rentowności 243% w nowych rękach

July 8, 2017

1/2
Please reload

Ostatnie posty

January 22, 2018

January 2, 2018

January 22, 2017

January 11, 2017

Please reload

Archiwum