20 lat tradingu na FW20

May 7, 2018

 

 

To już jest koniec, ale było tak….

 

Rok 98 czyli prehistoria

 

Kraków. DM Penetrator. Wciąż te same twarze. Dominujący „Parkiet” ale gdzieś tam czytany także „Puls Biznesu”. Analogowe monitory, nawet jeden z giełdą CETO. Kto pamięta? Moim faworytem był WODKAN

 

Gdzieś tam na końcu listy kontrakty terminowe na indeks. Prowizje kosmiczne, obrót znikomy, sens niewielki, ale i tak pierwsze transakcje się zajmowało. Do dzisiaj pamiętam, iż po jakimś 200-300 punktowym wzroście brałem shorta i trzymałem bo „przecież teraz spaść musi”. Tak się trzymało miesiąc, dwa z efektami, których już się nie pamięta. Tyle, że wtedy się miało 19-20 lat.

 

Czas płynie, profesjonalizm wzrasta

 

Chociaż dzisiaj w moim słowniku trendingowym nie istnieje praktycznie nic innego jak handel systemowy, to oczywiście nie zawsze tak było. Nie da się ukryć, iż tak mądry to od razu się sam nie stałem. Pionierem systemowym był mój szef z Działu Analiz a później z Departamentu Zarządzania- Tomek Załecki. To on kombinował, programując w VB, jak ugryźć polski rynek terminowy a czasy były to już  takie, iż ugryźć się go dało. Tak pod względem prowizyjnym jak i płynnościowym. Oczywiście zachowując proporcje.

 

Jako, iż moim konikiem na tamte czasy były wykresy Kagi (respect dla nauczyciela z pociągu Warszawa-Petersburg) to budowało się je właśnie z wykorzystaniem także tej techniki. Chodziły i to dość ładnie, chociaż czasy wcale łatwe nie były a przekręt z 2004 roku wpłynął na nas bardzo mocno. Inwestowanie poza GPW to na tamte czasy był jednak kolejny odcinek Mission Imposible

 

Przejście na Trading systemowy

 

Lata tradingu to były w sumie lata niezwykłe. Płynność wzrastała i dla średniej wielkości inwestorów przez jakiś czas była do przyjęcia. Także pod względem zmienności wyglądało to całkiem dobrze i wcale nie odbiegało od tego, co mogła nam dostarczać chociażby giełda niemiecka. Oczywiście znów zachowując proporcje. Jedyny mocny argument za tym, aby już wtedy opuścić GPW nazywał się prowizją. Tutaj jednak stał się cud i ktoś tam na GPW doszedł do wniosku, iż zmieniony zostanie mnożnik. To najlepsza decyzja, jaka według mnie została podjęta przez te wszystkie lata przy ulicy Książęcej, czy gdzie to tam dokładnie zostało ustalone

 

Jako, iż nasz rynek jest generalnie dosyć specyficzny i tutaj bardziej liczą się okrągłe liczby niż jakiś większy sens logioczno-skutkowy to okazało się, iż oferty przy mnożniku 20 wcale nie są o wiele mniejsze niż przy mnożniku 10. Prowizja spadła praktycznie o połowę i była przy negocjowanych warunkach na poziomie tej z Daxa.

 

Oczywiście za pięknie być nie mogło. Jednym z czynników zagrożenia stawały się pomysły zmieniania godzin sesyjnych, co utrudniało kontrolowanie systemów, zwłaszcza w kontekście długości trwania jej z układem amerykańskim. Wszystko to jednak nie prowadziło to zmian wyników, które wciąż były atrakcyjne

 

Gdzie ten debil?

 

Wszystko, co dobre jednak ma swój kres. Pomimo mnożnika x20, pomimo jakiejś tam płynności handel na FW20 stawał się jednak coraz trudniejszy. Nie ukrywam, iż z jednego systemu trzeba było przejść na cztery, aby punkty aktywacji się nie pokrywały. To było jeszcze do przeżycia. Gorzej z zamykaniem pozycji i tutaj mamy owego debila

 

Premia za ryzyko nocne zawsze była w cenie. Oczywiście trzeba było sobie radzić z niewiadomą przy zarządzaniu ryzykiem. Gorzej, iż trzeba było radzić sobie także z płynnością rynku na otwarciu. Kiedy o 8.44 mieliśmy TKO ustawione 40 sztukami to rzucenie na rynek 100-150 sztuk od razu wywoływało piękną wiązankę „ja pierdole, co za debil rzuca coś takiego PKC”. Teraz już wiecie kto tym debilem był- oczywiście „klocek” stał od początku a nie od 8.44. System jest nie do modyfikacji, pozycja musi być zamknięta tam gdzie zamknięta ma być

 

Wymiękłem i przeszedłem na system 50/50, czyli połowa pozycji była zamykana na zamknięciu a połowa na otwarciu. Tak przetrwałem kolejne miesiące, aby finalnie przejść na close dziennej świecy. W sumie aż tak wiele to nie zmieniało. Z debila trzeba było być półdebilem

 

BREXIT

 

Może i bycie półdebilem byłoby do przeżycia, gdyby nie BREXIT. To on załamał według mnie normalny handel na kontraktach terminowych, który tak naprawdę nie wrócił już do dnia dzisiejszego. Przynajmniej według mojej teorii. Nie chce już tutaj wnikać w szczegóły kto został na tym rynku, jak wykorzystywany jest cały schemat animatorów z prowizjami sięgającymi zera, jak działa pseudo HFT itd. Itd.

Fakty, są takie, iż przynajmniej z mojego punktu widzenia działalność po Brexicie przestała mieć większy sens, szczególnie jak przyjrzymy się innym rynkom.

 

Owszem o FDAX także można byłoby tutaj wiele napisać niekoniecznie dobrych słów, ale tam na szczęście do bycia debilem jeszcze daleko. Ponadto trzeba było otworzyć się także na inne parkiety (pomijając DB oraz NYSE), chociaż nie wiem czy jest sens o tym głośno mówić

 

Bez GPW to jednak trochę jak bez ręki. Człowiek lubi się czasami paprać w czymś pomimo ograniczonej logiki paprania. 20 lat i bum. Zobaczymy jak to tam wszystko się będzie jeszcze na Książęcej układać, na tę chwilę pooglądam to jednak z okolic przylegającego do budynku parku

 

P.S

 

Janku- wtedy co ze zdenerwowania wylałeś piwo na fixingu to nie byłem ja. Akurat zasnąłem w USA i dobrze bo byłoby o wiele gorzej

Please reload

Wyróżnione posty

TOP6 przy rentowności 243% w nowych rękach

July 8, 2017

1/2
Please reload

Ostatnie posty

January 22, 2018

January 2, 2018

January 22, 2017

January 11, 2017

Please reload

Archiwum